Trening w parze!

Trening w parze! Partner treningowy wyciśnie z Ciebie siódme poty. I nie będzie słuchał wymówek.

Joanna Kurda-Słodkowska, , Rady dla ćwiczących

Wrzesień to miesiąc postanowień – taki mały „nowy rok”. Wypoczęci po wakacjach, naładowani energią podejmujemy się nowych wyzwań. Kluby sportowe przygotowują grafiki zajęć dla dorosłych i dla dzieci – więc to właśnie jest ta pora, żeby wypracować sobie nowe nawyki.  

Ale jak się zabezpieczyć, żeby nasz zapał nie uleciał w powietrze? Znajdźmy sobie partnera sportowego! Nikt nie motywuje tak dobrze, jak druga osoba. Nie chce Ci się? Powiedz to swojemu partnerowi. Myślisz, że jesteś u kresu sił? Partner „wyciśnie” z Ciebie znacznie więcej. Nowe pomysły treningowe? Nikt nie lubi monotonii a z partnerem łatwiej o nowe wyzwania.

Jak znaleźć partnera treningowego?

Poszukajmy kogoś, kto lubi ten sam rodzaj wysiłku i ma podobne cele – chce zrzucić kilka kilogramów lub po prostu poprawić kondycję. Określenie wspólnego celu spowoduje, że działać będziemy jak jeden team – drużyna, która nie może zawieźć. W ten sposób pokonamy słabości. Możemy określić również przybliżony czas realizacji tego celu. Warto zastanowić się wówczas nad etapami, co i kiedy chcielibyśmy osiągnąć. Tak, abyśmy widzieli postępy, które wspólnie realizujemy. To również dobry motywator do działania. Czy w tak ułożonym treningu jest miejsce na zwykłe „dzisiaj mi się nie chce”? Chyba nie bardzo… Jesteśmy umówieni z osobą, która traktuje nas poważnie i liczy na nas. Proste wytłumaczenie na odwołanie treningu nie brzmi dobrze. Pamiętajmy, że ograniczenia są w naszej głowie – jeżeli pójdziemy na trening, wrócimy zadowoleni i nie będziemy żałować. No i nadal będziemy mieć świadomość, że jesteśmy człowiekiem godnym zaufania, z którym można góry przenosić!

Dobrana para – jak to zrobić?

Zależy nam na rozwoju, na pokonywaniu słabości i przekraczaniu swoich granic. A w końcu na pięknej sylwetce i świetnej kondycji. Już słyszymy te wszystkie „ochy” i „achy”! Ale chwila, chwila… Do tego jeszcze dojdziemy😊. Abyśmy mogli się wspierać i podnosić sobie poprzeczkę w parze, nie możemy bardzo różnić się pod względem możliwości fizycznych. Ktoś, kto biega maratony nie będzie usatysfakcjonowany z treningu z osobą początkującą. To jest skrajna sytuacja, ale lepiej wziąć ją pod uwagę, niż być rozczarowanym. Pierwsza zasada dostosujmy tempo i wysiłek do wspólnych możliwości. Jeżeli ktoś biega nieco szybciej – będzie motywował słabszego do zwiększonego wysiłku, ale pod warunkiem, że mu nie ucieknie. Może biec jeden dystans szybciej a później wrócić do partnera wolniejszym tempem. Można biegać wspólnie na stadionie, aby słabszy gonił i nie tracił z oczu współtowarzysza a ten z kolei nie musiał zwalniać tempa. Zajęcia w grupie fitness motywują nas do kolejnego powtórzenia ćwiczenia i chociaż głowa nam już szumi okazuje się jednak, że ciało znowu dało radę. Kiedy dostosujemy się już do siebie i obrany dystans czy trening nie jest nam straszny – czas na kolejne wyzwanie! Pomysł na pewno szybko się pojawi – trenujemy przecież w parze!      

Nuuda w parze treningowej? To niemożliwe!

Nie dość, że partner motywuje nas do zwiększonego wysiłku, to jeszcze łatwiej o nowe wyzwania. Stabilizacja owszem tak, ale nuda! Tej mówimy NIE! Treningi w parze opierają się na pewnym schemacie – musi być rozgrzewka, wysiłek właściwy i wyciszenie organizmu. Zachowując wzór treningowy możemy i powinniśmy szukać urozmaicenia. Aby wytrenować mięśnie brzucha nie musimy robić setki „brzuszków”. Jest mnóstwo zestawów treningowych, których możemy użyć,  inspirujmy się nawzajem, próbujmy nowych rzeczy, pobiegnijmy inną trasą niż zwykle lub pojedźmy inaczej rowerem, zmieńmy siłownię na zajęcia grupowe w fitness klubie. We dwoje lub w grupie o takie pomysły dużo łatwiej! Najważniejsze to nie rezygnujmy, gdy poczujemy się znużeni. Pamiętajmy o naszym celu. Gdy partner słabnie, my musimy być silni i odwrotnie! Nie rywalizujmy ze sobą tylko wspierajmy się i wspólnie walczmy o wyznaczone kierunki. Dodajmy do tego miłą atmosferę, trochę żartów i pogaduszek po treningu a nie zrezygnujemy z tego nigdy!

Bierzmy więc przyjaciółkę lub przyjaciela, sąsiada, męża, żonę i zapiszmy się do fitness klubu, aby aktywnie spędzić kolejne miesiące. Jeżeli to nam się nie uda dołączmy do grupy, która trenuje nasz ulubiony sport. Może tam spotkamy prawdziwego przyjaciela. Nie ma czasu do stracenia!                 

Joanna Kurda-Słodkowska

Autor Joanna Kurda-Słodkowska

Ćwiczy regularnie, tańczy, umysł trenuje pisząc artykuły.

Artykuły powiązane